Trzy kraje Magazine
...loading

Wiosna naszych chwastów

Jak Corona nauczyła nas kochać pokrzywy


27. sie 2020

GourrrMäääh – aus den Küchen der DreiLänderRegion


Wiosna 2020 r. pozostawi w nas szczególne wspomnienia. Dla mnie, podobnie jak dla wielu innych, oznacza ona Homeoffice, mniej podróży, więcej czasu spędzonego w domu, zachowanie dystansu. Nagle mogłam więcej rzeczy zaobserwować, doświadczyć nowych i cieszyć się chwilą. Na przykład całkiem niespodziewanie poznałam dzikie zioła z mojego ogrodu. Ten zielony salon jest miejscem wypoczynku i oazą spokoju dla nas i wielu zwierząt, począwszy od nietoperzy a skończywszy na świetlikach. Ktokolwiek nas odwiedza, otrzymuje na swój pytający wzrok standardową odpowiedź: "Najlepiej rosną chwasty". Chwasty kwitną i pachną, są ucztą dla oczu i źródłem pożywienia, i to nie tylko dla insektów ale także dla nas, ludzi.

Odkąd wraz z mężem przeprowadziliśmy się w 2013 roku na wieś do domu przysłupowego, jestem nastawiona na nowe odkrycia. Moje zamiłowanie do dobrego jedzenia i krajobrazu sprawiły, że ciekawi mnie, co można znaleźć przed progiem i co jest mi jeszcze nieznane. Mój koszyk pełen szczęścia to pomysł, życzenie i wizja: poznać Łużyce z całym ich potencjałem kulinarnym i opowiedzieć o tym jak największej ilości osób. Mój pomysł narodził się tam, gdzie rodzi się wiele dobrych pomysłów, a mianowicie w kuchni. Banalny naleśnik to historia sama w sobie. Mleko bezpośrednio od gospodarza, mąka z młyna, miód od pszczelarza z sąsiedniej wsi a jajka od miłego sąsiada, którego kury cieszą się szczęśliwym życiem grzebiąc w kupie obornika. Po pewnym czasie wpadło mi do głowy, że każde danie jest pełne opowieści i anegdot, wskazówek i sugestii. Opowieści o obfitości, złożoności, udanych pomysłach, małych niszach i przede wszystkim opowieści o ludziach.

Gdybyśmy wiedzieli to, co wiemy, bylibyśmy bardzo bogaci. Słyszałem to zdanie kiedyś od jednej z moich babć? To jest tak samo prawdziwe, jak wiele z tego, co mądre kobiety przekazują następnym pokoleniom. Jeśli wiemy, co mamy, możemy nauczyć się tego korzystać i doceniać to. Gdy rzekomo pusta kartka wokół nas wypełnia się sugestiami i możliwościami, zmienia się też nasz kąt widzenia. Spojrzenie, z jakim obserwujemy otoczenie, a być może także spojrzenie, jakie mają na Łużyce ludzie z innych regionów. Krok po kroku rozbudowałam mój koszyk szczęścia tym, czego się dowiedziałam i co chcę przekazać dalej. Mamy słowo "jedzenie". Nasze jedzenie to nie tylko paliwo dla motoru, jakim jest nasz organizm, ale także smakowite wzbogacenie naszego życia. Powinniśmy znać ludzi, którzy produkują tę żywność i doceniać ich pracę. Zawsze szukam sposobów na to, by różnorodność była praktycznie dostępna dla każdego. Dlatego też wykorzystałam czas, jaki miałam dzięki koroniewirusowi, aby stworzyć Ubóstwiany Rynek dla mieszkańców Zittau. To innowacyjne połączenie handlu internetowego i tradycyjnego cotygodniowego targu sprawia, że łatwo jest uzyskać żywność sezonową od bezpośrednich producentów. Fair i przejrzyście, bezpośrednio i osobiście, tak właśnie chcemy kupować, ale też nieskomplikowanie i odpowiednio do codziennych potrzeb.

Żeby postrzegać chwasty jako kulinarne bogactwo, potrzeba trochę praktyki i czasu, który akurat podarowała nie tylko mi ta pandemia. Kiedy mogłam się już bardziej skoncentrować, napełniłam w ogrodzie koszyk najsmaczniejszymi chwastami na obiad. Pokrzywy, czosneczek pospolity i podagryczak pospolity są towarzyszami wiosny. Na początku delikatne jak sałatka, potem mocne jak szpinak, a później przypominają trochę delikatny jarmuż – dosłownie się nimi rozkoszowałam. Żyjemy w środku jadalnego krajobrazu i nawet to, co niepozorne jest cenne, jeśli wiemy, jak to wykorzystać.


Chciałem podzielić się moją „wiosną z dzikimi warzywami” i dowiedzieć się o tym więcej. Najlepszą stroną „Koszyka Szczęścia” są spotkania z innymi i uczenie się od nich. W ten sposób poznałam zielarzy, którzy dzielą się swoją wiedzą z zainteresowanymi ludźmi, jak Christine Cieslak. Szybko nawiązałyśmy nić porozumienia, ponieważ mamy te same zainteresowania, a nawiązywanie kontaktów na wsi jest łatwe. Potencjał roślin rosnących na brzegach dróg jest idealnym tematem łączącym medycynę naturalną z kuchnią. Dlatego poprosiłem Christine, aby napisała tekst o dzikich ziołach i zaprosiłam ją na kulinarny spacer. Towarzyszyła nam Tine Jurtz – fotografka, która powróciła z powrotem na Łużyce i która utrwaliła nasze wspólne wrażenia. Podczas naszych wędrówek lub przejażdżek na rowerze po rodzinnych Górnych Łużycach, widzieliśmy wiele dziko rosnących roślin na skraju dróg. Dzikie rośliny znajdują swoje miejsce, rosną i przekwitają. Wśród nich jest wiele takich, które są jadalne lub mogą być wykorzystywane jako rośliny lecznicze.

Przez lata mojej pracy jako osoby leczącej metodami niekonwencjonalnymi, m.in. ziołami, jak również podczas wycieczek z Christine, zaobserwowałam, że każdego roku inna dzika roślina występuje najliczniej. Wiosną 2020 rozprzestrzenił się przede wszystkim czosneczek pospolity. Kiedy znamy ulubione miejsca tych roślin, nasze spojrzenie podczas spacerów biegnie automatycznie do tych miejsc. Tak zwane rośliny ruderalne jak pokrzywa czy podagryczak pospolity uwielbiają bliskość człowieka i rosną tam, gdzie człowiek wkroczył w naturę i "regeneruje" glebę. Szczególnie dobrze można to zaobserwować na przykładzie pokrzywy i bzu czarnego. Ale ten fakt utrudnia nam również zbiór tych roślin. Ale jeśli znamy miejsca w ogrodzie lub w naturze i wiemy, że żadne psy nie sikają w tych kątach, nikt nie wyrzuca tam śmieci lub mamy dzikie miejsca w ogrodzie, to najlepiej tam zbierać rośliny, które chcemy potem zjeść. Możemy nimi urozmaicić nasze posiłki lub użyć jako rośliny lecznicze w postaci herbaty. Zdrowa dieta jest kamieniem węgielnym naszego zdrowia. Uwaga: moje zalecenia w tym zakresie nie zastępią żadnych porad lekarskich ani leczenia medycznego.

Ale dlaczego polecamy w szczególności rośliny uważane za chwasty? Skorzystać na tym mogą ci, którzy wolą dziki, niewypielęgnowany na wysoki połysk ogród i nie mają dużo czasu na uprawę warzyw. Albo ci, którzy nie mają własnego ogrodu. Jeśli sami szukamy roślin lub pozwolimy im się znaleźć, jeśli zbieramy i przetwarzamy je z uwagą, to mamy z pożywienia dużo energii. To jedna z wielu zalet. Między innymi wiemy że:

- dzikie rośliny zawierają więcej minerałów, witamin i innych cennych składników niż rośliny uprawne

- zbierając i przetwarzając dzikie rośliny poznajemy lepiej nasze środowisko. Dzięki naszym relacjom z roślinami rozwijamy w sobie szacunek do naszego pożywienia.

- przetwarzanie dzikich ziół jest często bardziej pracochłonne niż warzyw, które kupujemy, ale sprawia nam radość. Może uda nam się odkryć siłę w tej powolności.

- przetwarzanie dzikich ziół pobudza naszą wyobraźnię, np. poprzez wypróbowywanie nowych przepisów

- sprawiamy przyjemność innym, kiedy przygotowujemy posiłki z dzikich ziół

Nasza trójka miała okazję przeżyć, ile radości sprawia wspólne zbieranie w ogrodzie i na skraju dróg pokrzywy, czosneczku pospolitego i podagrycznika, wkomponowanie ich w menu i samo jedzenie. Chcieliśmy opowiedzieć historie o roślinach leczniczych, a kiedy na naszej drodze zabłysnął fioletowy księżyc, byliśmy całkowicie zanurzeni w ziołowych mitach.

Anja Nixdorf-Munkwitz pisze na swoim blogu Ein Korb voll Glück (Koszyk szczęścia) o przyjemnościach z Górnych Łużyc, gdzie możemy dostać towary regionalne, sezonowe i fair. Oprócz tego autorka ujawnia wiele niezwykłych przepisów z własnej kuchni.Christine Cieslak od 20 lat leczy w swoim gabinecie metodami niekonwencjonalnymi, skupiając się na medycynie ziołowej i oferuje poprzez jej blog NaturWege imprezy pozwalające odkryć świat ziół.

Spacer w trzech przepisach – z akompaniamentem herbaty

Zupa


na osobę 1 garść dzikich roślin jako warzywa (podagrycznik, pokrzywa)
1-2 ziemniaki
pikantne zioła do wyboru: bluszczyk kurdybanek, rzeżucha, lubczyk, majeranek, oregano
bulion
kwaśna śmietana
Podsmażyć "zioła warzywne" w garnku z masłem lub innym tłuszczem , dodać pokrojone ziemniaki, zalać bulionem i gotować na wolnym ogniu pod przykryciem przez 15 minut.Dodać kwaśną śmietanę, zioła i wszystko delikatnie zmiksować. Doprawić do smaku odrobiną sosu sojowego i śmietaną.

Danie główne pasztet z nadzieniem z dzikich ziół

Na osobę / porcja na nadzienie:
2 garści mieszanych dzikich ziół, n.p. podagrycznik, pokrzywa, mniszka lekarskiego, gwiazdnicy pospolitej lub łobody - pół cebuli
1 ząbek czosnku - trochę masła
1 łyżka stołowa sera pleśniowego, najlepiej Blue Stilton - pieprz, sól, gałka muszkatołowa

Na ciasto:

- delikatna mąka orkiszowa lub pszenna
- trochę świeżych drożdży, trochę miodu
- gorąca woda
- sól
- jedno jajko
- sezam

Przygotowanie nadzienia: usunąć drobne liście z łodyg, zblanszować w osolonej wodzie, dobrze wycisnąć i grubo posiekać. Roztopić masło w garnku, podsmażyć w nim czosnek i cebulę oraz dodać zioła.Następnie pokruszyć do potrawy ser pleśniowy i wszystko dobrze wymieszać, doprawić do smaku przyprawami

Przygotowanie ciasta:

Drożdże rozpuścić w małej ilości wody z miodem i pozostawić na 5 minut. Następnie zagnieść elastyczne ciasto z mąką i solą. Ciasto nie powinno się kleić i dobrze odchodzić od brzegów miski.Pozostawić na 1 godzinę w ciepłym miejscu pod przykryciem do wyrośnięcia.

Przygotowanie pasztetu:

Ciasto rozwałkować i podzielić na kwadraty. Na każdym kwadracie położyć łyżkę stołową nadzienia, brzeg posmarować roztrzepanym jajkiem. Kwadraty złożyć i dociśnąć brzegi, posmarować resztką jajka, aby uzyskać złoty połysk i posypać ziarenkami sezamu. Piec w nagrzanym piekarniku przez 20 - 30 minut, w zależności od wielkości. Smakuje na gorąco i zimno.


Snack chipsy z pokrzywy

Składniki dla chrupiących, aromatycznych chipsów pokrzywowych o interesującym smaku

Na osobędwie pełne garście liści pokrzywy

2 łyżki pasty sezamowej

2 łyżki pasty z orzeszków ziemnych

2 łyżki oleju sezamowego (prażonego)

2 łyżki sosu sojowego

Przygotowanie:

Wszystkie składniki oprócz liści wymieszać trzepaczką w dużej misce.Liście pokrzywy zanurzyć w masie tak, aby wszystkie były pokryte z obu stron marynatą.Trzy blachy do pieczenia przykryć papierem do pieczenia i rozłożyć na nim liście pokrzywy w ten sposób, aby się nie nakładały.Włożyć blachy do piekarnika, upewniwszy się, że jest między nimi trochę miejsca, a następnie podgrzać piekarnik do temperatury 200 °C (obieg).Za pomocą drewnianej łyżki zostawić uchylone drzwi piekarnika, aby wilgoć mogła łatwiej wydostać się na zewnątrz.Niemniej jednak, wskazane jest otwieranie od czasu do czasu drzwi piekarnika, aby umożliwić wydostanie się pary.Kiedy liście zaczną być chrupiące, należy wyłączyć ogrzewanie i wykorzystać pozostałe ciepło do wysuszenia chipsów.Chipsy są gotowe, gdy staną się chrupiące. Najlepiej natychmiast podawać. Może jest lepszy sposób na wykorzystanie pokrzyw w ogrodzie, ale chyba żaden nie smakuje lepiej jak ten.

Herbata

Nie należy wyrzucać twardych łodyg pokrzyw i podagrycznika pospolitego, lecz użyć ich do zrobienia zdrowej herbaty.Doprowadzić wszystkie twarde części rośliny do wrzenia w jednym litrze wody i dodaać drobno pokrojony imbir. Gotować wszystko na małym ogniu przez 20 minut, odcedzić.

Długi czas gotowania doskonale uwalnia składniki tych roślin. Imbir zapewnia ostry posmak i daje herbacie korzystne substancje roślinne.

Do letniej herbaty dodać sok z cytryny i łyżkę miodu do smaku.Łodygi pokrzyw zawierają, na przykład, dużo kwasu krzemowego, który wzmacnia włosy i paznokcie.

Sok z cytryny zachowuje wszystkie witaminy w ciepłej herbacie, podobnie jak miód zachowuje wszystkie cenne właściwości w temperaturze poniżej 40 °C (witariańska jakość).

Du hast eine Idee für einen Artikel? Wir besuchen dich gerne, schreib uns via info@3mag.eu.

27. sie 2020|Anja Nixdorf-Munkwitz & Christine Cislak

3Mag Logo Black